Wydarzenia sportowe w okolicy

październik 2021

PN
WT
ŚR
CZW
PT
SOB
NIE
27
28
29
30
1
2
3
Events for 1 październik
Events for 2 październik
Events for 3 październik
4
5
6
7
8
9
10
Events for 4 październik
Brak wydarzeń
Events for 5 październik
Brak wydarzeń
Events for 6 październik
Brak wydarzeń
Events for 7 październik
Brak wydarzeń
Events for 8 październik
Brak wydarzeń
Events for 9 październik
Events for 10 październik
11
12
13
14
15
16
17
Events for 11 październik
Brak wydarzeń
Events for 12 październik
Brak wydarzeń
Events for 13 październik
Events for 14 październik
Events for 15 październik
Brak wydarzeń
Events for 16 październik
Events for 17 październik
Brak wydarzeń
18
19
20
21
22
23
24
Events for 18 październik
Brak wydarzeń
Events for 19 październik
Brak wydarzeń
Events for 20 październik
Brak wydarzeń
Events for 21 październik
Brak wydarzeń
Events for 22 październik
Brak wydarzeń
Events for 23 październik
Events for 24 październik
Brak wydarzeń
25
26
27
28
29
30
31
Events for 25 październik
Brak wydarzeń
Events for 26 październik
Brak wydarzeń
Events for 27 październik
Brak wydarzeń
Events for 28 październik
Brak wydarzeń
Events for 29 październik
Brak wydarzeń
Events for 30 październik
Brak wydarzeń
Events for 31 październik
Brak wydarzeń
1
2
3
4
5
6
7
28 października 2021

fot. Marcin Radziński

Warta znowu przegrywa, podział punktów w Brzeźniku


VII kolejka “serie A” zaczęła się w sobotę i już na starcie doszło może nie do sensacji, ale na pewno niespodzianki – Warta przegrała na własnym boisku z Ocicami, tracąc tym samym miejsce na podium, kosztem właśnie LKS-u. W niedzielę z kolei odbył się mecz okrzyknięty hitem kolejki – Brzeźnik podejmował Stare Jaroszowice. Emocji nie zabrakło, niech świadczy o tym fakt, że wynik rozstrzygnął się w końcówce spotkania. I to w cieniu małego skandalu. Ale zacznijmy od wydarzeń sobotnich.

Kolonię Bolesławiec czekał wyjazd, który każdy chciałby już mieć za sobą, bolesławianie bowiem jechali do Opolna-Zdroju, oddalonego o dziewięćdziesiąt kilometrów od Bolesławca, co musicie przyznać – jak na A-klasę jest rzeczą bardzo rzadko spotykaną. Mecz dwóch beniaminków, którzy w tym sezonie spisują się zaskakująco dobrze, zapowiadał się na całkiem ciekawe widowisko. I po fakcie musimy przyznać, że tak też było. Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie, co przełożyło się na dużą liczbę sytuacji podbramkowych. Kolonia lepiej operowała piłką i zdobyła przewagę w środkowej części boiska, Jaśnica zaś próbowała swoich akcji skrzydłami, często piłkę dośrodkowując w pole karne. Na pierwszego gola kibice zgromadzeni w Opolnie-Zdroju nie musieli długo czekać, ten padł już w jedenastej minucie, strzelił go Grzegorz Deszcz, zawodnik Jaśnicy, ale…prowadziła Kolonia, było to bowiem trafienie samobójcze. Po chwili było już 0:2, wynik podwyższył najlepszy strzelec Kolonii – Maciej Goss. Kibice gospodarzy byli lekko zdezorientowani, jak łatwo ich drużyna w tak krótkim czasie dała sobie wbić dwie bramki. Piłkarze Jaśnicy nie zwątpili i rzucili się do ataków w celu odrobienia strat. Tuż przed przerwą cel został połowicznie osiągnięty, kontaktową bramkę zdobył Patryk Pazyra, który tym trafieniem dał nadzieję swoim kolegom, że w tym meczu można jeszcze powalczyć o pełną pulę. W przerwie w szatni Jaśnicy paść musiała chyba jakaś skuteczna mowa motywująca, bo na drugą połowę wyszła drużyna w pełni skoncentrowana i skupiona na celu, jaki sobie założyli – obowiązkowe trzy punkty. Raz po raz nękali bramkarza gości, ale długo nie przynosiło to zamierzonego efektu. Aż do 77′ minuty, kiedy to Damian Dera skutecznie wykończył akcję sam na sam z bramkarzem i w Opolnie-Zdroju mieliśmy 2:2. Kolonia zaczęła się gubić, a gospodarze napierali ze zdwojoną siłą i dopięli swego. W końcówce spotkania jeden z zawodników rezerwowych Jaśnicy został nieprzepisowo powstrzymywany w polu karnym i sędzia wskazał na “wapno”. Jedenastkę w swoim stylu pewnie na bramkę zamienił Patryk Pazyra, etatowy wykonawca rzutów karnych w drużynie z Opolna. Sytuację na podwyższenie wyniku miał jeszcze Łukasz Pastuszko, ale spudłował w doskonałej sytuacji. Jaśnica okazała się lepsza w starciu beniaminków, w tabeli wyprzedzając Kolonię. Mecz toczony był w przyjaznej atmosferze, choć ostrej walki na boisku nie zabrakło. Wszystko jednak z kulturą, na trybunach byli kibice obu drużyn, którzy obejrzeli spotkanie w przyjaznej atmosferze bez niepotrzebnych spięć.

W Warcie Bolesławieckiej odbył się pojedynek między miejscowym GKS-em, a LKS-em Ocice. LKS przyjechał do Warty bardzo zmotywowany, po ich mowie ciała było widać, że przyjechali tu zgarnąć pełną pulę i nie przestraszyli się faworyzowanej Warty. Już niejednokrotnie pisaliśmy, że tę drużynę stać na naprawdę dużo i w sobotnie popołudnie to pokazali. Warta zaczęła mecz słabo, może trochę zlekceważyli rywala? Ocice grały swoje, grały to co potrafią i efektem tego było dwubramkowe prowadzenie do przerwy. Pierwszego gola zdobył Patryk Pirożek, który z najbliższej odległości w stykowej sytuacji z bramkarzem, zdołał go pokonać strzałem głową. Druga bramkę pod koniec pierwszej odsłony meczu strzelił Rafał Ciaciek. Druga połowa to przewaga GKS-u, który większość część drugich czterdziestu pięciu minut spędził na połowie Ocic, które w tym fragmencie meczu ograniczyły się głównie do kontrataków. Warta niby przeważała, ale było to bicie głową w mur, mocno zawodziła skuteczność. Nadzieję gospodarzom dał w 80′ minucie Krzysztof Szymański, ale to było wszystko, na co tego dnia było stać podopiecznych Adriana Bernackiego. To druga porażka Warty z rzędu, a trzecia w sezonie. Sprawiła ona, że do liderującego Brzeźnika, Warta traci już siedem punktów.

Ostatnie spotkanie, które rozegrane zostało w sobotę to mecz w Gromadce, gdzie GKS podejmował imiennika z Iwin. Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, choć bramki strzelała tylko jedna drużyna i była to ekipa przyjezdnych. Gromadka miała swoje sytuacje, jak choćby wtedy, kiedy po jednym ze strzałów zawodników gospodarzy piłka odbiła się od słupka bramki Iwin. Mieli również sytuację sam na sam z bramkarzem, ale nic nie wpadało do sieci. Iwiny też sobie stwarzały sytuacje, z tą różnicą, że potrafili je zamieniać na gole. Najpierw Mateusz Poświata, później Andrzej Skrzypek. I wszystko co najlepsze w tym meczu było już za nami, w drugiej połowie goli już nie widzieliśmy. Zobaczyliśmy jedynie czerwoną kartkę, którą obejrzał autor drugiego gola, za środkowy palec pokazany w kierunku kibiców gospodarzy, którzy swoim zachowaniem prowokowali przez większość meczów piłkarzy gości.

W niedzielę jako pierwsi na boisko wyszli piłkarze z Żarek Średnich i Ubocza, którego gospodarzem byli ci pierwsi. Spotkanie zakończyło się wysokim i zasłużonym zwycięstwem WKS-u, którzy pokonali beniaminka aż 6:0. Trzy bramki tego dnia zdobył Damian Brzęk, który dzięki hat-trickowi wskoczył na pozycję wicelidera klasyfikacji strzelców, kolejne bramki dołożyli Hubert Chmielecki, Daniel Sempryk oraz Taras Holovchuk.

LZS Niwnice w niedzielę gościł Rybaka Parowa, zapowiadał się wyrównany mecz, myśleliśmy, że ze wskazaniem na drużynę gospodarzy. Pozytywnie zaskoczyła nas jednak drużyna gości, która była w stanie strzelić aż cztery bramki, co pozwoliło im wywieźć z Niwnic komplet trzech oczek. Dla Rybaka było to drugie zwycięstwo z rzędu, co pozwoliło im wskoczyć na ósme miejsce w tabeli, wyprzedzając m.in. Spartę Zebrzydowa, co jeszcze przed paroma tygodniami wydawało się niemożliwe, bowiem Rybak nie prezentował się dobrze. W tym meczu jednak sprawy w swoje ręce wzięło kilku doświadczonych zawodników, kilku młodych dotrzymało im kroku, co zaowocowało zwycięstwem. A Niwnice? Spodziewaliśmy się po nich więcej, po tym jak zdołali wywieźć punkt ze Starych Jaroszowic. Tymczasem na swoim koncie po sześciu meczach mają jedynie cztery punkty i zajmują niskie trzynaste miejsce. Bramki dla Rybaka strzelali Małecki, Tychowski, Bogacz, Hanusiak, dla pokonanych dwukrotnie trafiał Pikorski i raz Koman.

Orzeł Gościszów – Sparta Zebrzydowa to kolejne spotkanie, które zapowiadało się bardzo ciekawie. Orzeł potrafiący na własnym boisku sprawić niespodziankę w pojedynku z faworytami i Sparta, która po słabym początku sezonu ma coś do udowodnienia. Spotkanie rozpoczęło się od miłej okoliczności – Robert Zarzycki, który w piątek został tatą, dostał prezent od pozostałych chłopaków z drużyny. Były gratulacje, były życzenia, było pewnie i wzruszenie Ciagi. My z tego miejsca również mu gratulujemy. W pierwszej połowie lekką przewagę miała Sparta, co przełożyło się na to, że w 31′ minucie Paweł Wilk otworzył wynik spotkania, lecz gospodarze odpowiedzieli już po chwili za sprawą trafienia Macieja Jadacha. Druga połowa to dążenie Sparty do rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść, sytuacji było bardzo dużo. Na prowadzenie wyprowadził ich Maciej Lewkowicz i wydawało się, że Sparta ten mecz wygra. Zwłaszcza, że Orzeł grał w dziesiątkę, zwłaszcza, że Sparta miała rzut karny i kilka innych doskonałych sytuacji na podwyższenie wyniku. Ale ani sytuacja “do pustej bramki”, ani rzut karny, ani inne sytuacje nie zostały przez Spartę wykorzystane. To musiało się zemścić i tak się stało i tym razem – w doliczonym czasie gry Robert Zarzycki huknął z czterdziestu metrów z rzutu wolnego i trafił prosto do bramki rywali. Była okazja do wykonania kołyski, co przy narodzinach dziecka jest częstą celebracja gola. Sparta powinna ten mecz wygrać, stało się jednak inaczej. Bolą niewykorzystane sytuacje, w tym rzut karny. Boli to, że nie potrafili wykorzystać gry w przewadze. I na koniec – boli gol “stadiony świata” z ostatniej akcji meczu, natomiast Orzeł może cieszyć się z jednego punktu, bo z przebiegu meczu na niego nie zasłużył.

I na koniec zostawiliśmy sobie mecz lidera z wiceliderem. Spotkanie w Brzeźniku przyciągnęło na trybuny bardzo dużą liczbę kibiców, w końcu na boisku mieliśmy dwie drużyny, które w tym sezonie są niepokonane. Jedni i drudzy pragnęli wygrać, Brzeźnik, by odskoczyć rywalom na osiem punktów, Stare, by zbliżyć się do bezpośredniego rywala w walce o awans. Mecz od początku był wyrównany, dużo było walki, ale takiej pozytywnej, widać było, że obie drużyny mają do siebie wzajemny szacunek. Jedną z pierwszych sytuacji miał Józef Stempak, który przelobował bramkarza, ale piłkę zmierzającą do bramki, sprzed samej linii wybił jeden z obrońców gości. Stempak próbował raz jeszcze, lecz jego strzał zza pola karnego minimalnie minął słupek bramki, strzeżonej przez Szymona Sołowieja. W końcu do głosu doszli goście i to od razu skutecznie. Indywidualną akcją popisał się najlepszy strzelec ligi – Tomek Król dostał piłkę przed polem karnym i mimo tego, że miał przed sobą trzech obrońców gospodarzy, zdołał oddać strzał, z którym nie poradził sobie Marcin Kopeć. Było to jego jedenaste trafienie w tym sezonie. LZS od razu rzucił się do odrabiania strat, był stroną przeważającą, ale niewiele z tego wynikało, a ich otwarta gra mogła się nawet zemścić. Po jednej z kontr w doskonałej sytuacji znalazł się Król, ale Sondaj taktycznym faulem uratował sytuację, za co obejrzał żółtą kartkę. Brzeźnik miał dużo sytuacji, głównie po strzałach głową, ale praktycznie wszystkie mijały bramkę Sołowieja. Gospodarzom nie pomógł fakt, że w trzydziestej minucie, boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Wójtowicz, podstawowy pomocnik LZS-u. Nie złamało ich to i wciąż dążyli do strzelenia bramki. Świetną sytuację ponownie miał Stempak, który dostał piękną prostopadłą piłkę od Polaka, ale górą w pojedynku ze snajperem Brzeźnika okazał się być bramkarz Starych. W końcu kibice Brzeźnika mieli powody do radości, po jednym ze stałych fragmentów gry, strzał w kierunku bramki oddał Paweł Rudkowski, piłka po drodze odbiła się od jednego z obrońców gości i zmyliła Sołowieja. Było 1:1 i do przerwy nic już się nie zmieniło. Druga połowa zaczęła się od akcji Buciaka, który wyszedł sam na sam z Kopciem i na nieszczęście Starych, posłał piłkę wysoko nad bramką. Brzeźnik już nie miał takiej przewagi jak w pierwszej połowie, ale sytuację wciąż były. Jedną z nich na bramkę zamienił Stempak, który wykorzystał świetne podanie od Zająca i stadion w Brzeźniku eksplodował. Brzeźnik mógł i powinien podwyższyć wynik spotkania, ale strzały Miżdala i Jacentego minimalnie mijały słupek bramki gości. W 87′ minucie doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji, jeden z piłkarzy Brzeźnika wykonywał rzut wolny z bardzo dalekiej odległości, piłka przelobowała bramkarza, odbiła się od poprzeczki, wpadając do bramki, po czym z niej wypadła. Sędzia liniowy nie nadążył za piłką, i nie widział, że piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową, co po meczu przyznali nawet zawodnicy gości. Bramka więc nie została uznana, co można określić małym skandalem, bowiem minutę później Stare Jaroszowice strzeliły wyrównującą bramkę, której autorem był Kamil Nizioł. Powinno być 3:1, zrobiło się 2:2. Powinno być osiem punktów przewagi w tabeli, jest pięć. Sędziowie zawiedli w najważniejszym momencie najważniejszego meczu rundy i nie mogą być zadowoleni ze swojej postawy. Jakim cudem na dwieście osób, które oglądało ten mecz, tylko dwie nie widziały prawidłowego gola? Szkoda, że naprawdę świetny mecz, pełen walki, kultury i szacunku, kończy się w taki sposób. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że opisujemy A-klasę i takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. W Brzeźniku pozostał niedosyt, drużyna, która miała w garści zwycięstwo, została z niego okradziona, bo przy wyniku 3:1, mamy pewność, że Brzeźnik nie wypuściłby wygranej z rąk. Mimo wszystko, Brzeźnik pozostaje liderem i razem ze Starymi wciąż mogą szczycić się statusem niepokonanych, a walka o miano mistrza jesieni będzie rozgrywać się do ostatnich jej kolejek. Bardzo możliwe, że włączy się do niej ktoś jeszcze, np. Ocice, które wyglądają w ostatnich tygodniach bardzo dobrze i już za tydzień podejmą lidera. Jeśli wygrają…wszystko będzie możliwe!

Jaśnica Opolno-ZdrójKolonia Bolesławiec3:2
Pazyra (2), DeraGoss, b.samobójcza
GKS Warta BolesławieckaLKS Ocice1:2
SzymańskiPirożek, Ciaciek
GKS GromadkaGKS Iwiny0:2
Poświata, Skrzypek
LZS BrzeźnikKS Stare Jaroszowice2:2
Stempak, RudkowskiT.Król, K.Nizioł
WKS Żarki ŚrednieZryw Ubocze6:0
D.Brzęk (3), Chmielecki,
Sempryk, Holovchuk
LZS NiwniceRybak Parowa3:4
Pikorski (2), Koman
Małecki, Tychowski,
Bogacz, Hanusiak
Orzeł GościszówSparta Zebrzydowa2:2
Jadach, ZarzyckiWilk, Lewkowicz

1. LZS Brzeźnik71928-10
2. KS Stare Jaroszowice61427-7
3. LKS Ocice61316-5
4. GKS Warta Bolesławiecka71225-21
5. Jaśnica Opolno Zdrój71217-16
6. Kolonia Bolesławiec61015-13
7. WKS Żarki Średnie71020-20
8. Rybak Parowa6914-17
9. Sparta Zebrzydowa7717-18
10. GKS Iwiny779-16
11. GKS Tomaszów Bolesławiecki677-14
12. GKS Gromadka7710-25
13. LZS Niwnice6415-12
14. Orzeł Gościszów7416-29
15. Zryw Ubocze6414-27

Klasyfikacja strzelców A-klasy

1.Tomasz Król (KS Stare Jaroszowice) – 11 goli
2.Damian Brzęk (WKS Żarki Średnie) – 9 goli
3.Patryk Pazyra (Jaśnica Opolno-Zdrój), Kamil Nizioł (KS Stare Jaroszowice), Józef Stempak (LZS Brzeźnik) – 7 goli


info: sport.boleslawiec.pl

Facebook Comments